Małe Himalaje – tak mówi się o tym zakątku Świata. Może i małe ale ściany mają tu od podstawy lodowca po 2500 metrów nie wiem czy w Himalajach są dłuższe drogi…

To tu wiele ekip ćwiczy przed Himalajami, to tu mamy jeden z większych lodowców ciągnący się 14 km a wzdłuż niego ścianę szczytów po 5 tysięcy. Jest tam pięknie ! Rejon na kilka tygodni eksploracji – są tam trzy doliny; najbardziej oblegana jest oczywiście ta wzdłuż muru reszta jest dość dzika i tam jak nam coś się stanie to przysłowiowa kapa. O czym przekonali się dwaj białorusini, którzy dość nierozważnie się zachowywali próbując wejść drogą lodową na jeden z pięciotysięczników. Jeden zmarł drugi stracił nogę. Akcja ratownicza w tych górach jest nieco inna niż to do czego przywykliśmy choćby w Alpach, nie ma śmigła – jest ale w gestii wojska a w Rosji nie załatwi się nic bez papierków i zgód a to trwa, zresztą śmigłowiec nie ma przyrządów do nawigacji bez widoczności. Zatem akcja ratunkowa polega na pospolitym ruszeniu ratowników z bazy i wspinaczy, w tym konkretnym przypadku zajęło to dwa dni. Tak więc trzeba być czujnym i myśleć najlepsze ubezpieczenie w niczym nie pomoże.

Sama wyprawa tym razem była prawdziwą wyprawą gdyż jechaliśmy pociągami co zajęło 3 dni zdaje się 🙂 Najpierw do Lwowa tam byliśmy cały dzień więc zwiedziliśmy miasto, następnie do Kijowa na cały dzień i ostatecznie wylądowaliśmy na Kaukazie, gdzie najpierw trzeba było załatwić permity z kluby wysokogórskiego bo bez tego nie wpuszczą do Bezingi i dalej łazikiem w góry. Jazda autem też dostarczała atrakcji 🙂 Suma sumarum dotarliśmy do bazy a najpierw do punktu kontrolnego gdzie musieliśmy dać pozwolenia i dokumenty, dziwna miejscówka ten punkt kontrolny bo wkoło jak okiem sięgnąć rosła marihuana aż po horyzont 🙂

A na miejscu było przepięknie i im dalej tym piękniej, zresztą sami zobaczcie zdjecia