Plaża i morze … gdzie tu góry ? a jednak są ! Sami zobaczcie czy to wygląda na płaski teren ? Profil trasy

Jakiś czas temu biegałem po Wolińskim Parku Narodowym z Międzyzdrojów biegłem na wschód przez zagrodę żubrów w kierunki Wisełki. Trasa fajna początek górzysty jednak dalej raczej płasko. Tym razem wybrałem kierunek południowy z celem – Jezioro Turkusowe. Kiedyś jechałem tam rowerem ze Świnoujścia więc pamiętałem w którym to mniej więcej miejscu i mogłem biec „na czuja”. Z miasta biegnie w tym kierunku czerwony szlak drogami i chodnikami dystans 7 km – na 6 km skręciłem jednak z asfaltu w miejscowości Wicko w kierunku wschodnim by dalej biec przez łąki. Łąką dotarłem do niebieskiego szlaku, którym już wbiłem się nad jeziorko Turkusowe. Jest tam dość długi podbieg ale nie jakiś hardcore na końcu mamy widok na przebyta trasę i jezioro oczywiście. W tym miejscu zaczyna się już cross z podbiegami aż do końca trasy. Miałem buty do biegania po asfalcie – bo miało być płasko –  więc było wesoło na zbiegach po liściach hehe

Szlak biegnie dalej na południe po drodze mamy kolejny punkt widokowy wzgórze Zielonka skąd widać Deltę Wsteczną rzeki Świny, Zalew Szczeciński, wody Jeziora Wicko Wielkie oraz Morze Bałtyckie. Widoczny jest także malowniczo położony Lubin a w oddali Świnoujście. Przy sprzyjającej pogodzie widoczne jest również niemieckie miasteczko Ahlbeck. Właśnie w kierunku Lubina zacząłem biec licząc, że będzie jakieś odbicie drogi na wschód jednak nie było dlatego wróciłem do lasu włączyłem nawigację w zegarku i biegłem kierując się nawigacją by mniej więcej biec do punktu wyjścia. Przebiłem się przez las i wybiegłem znów na łąkę w iście górskim klimacie

Tu wbiłem się w szlak niebieski, który prowadzi wzgórzami prosto do Międzyzdrojów. Trasa jest przepiękna bardzo poszarpana zbiega się na poziom ok 5 m n.p.m. by zaraz niemal pionowo wbijać się na prawie 80 m i ta w kółko, super ! Czasami miedzy drzewami na zachodzie widać było jezioro czy zalew i nikogo na trasie. Nikogo poza komarami 🙂 Były w takiej ilości, że chyba faktycznie mało kto tam się wybiera bo rzucały się na mnie niczym wygłodniałem wampiry. raz, tylko raz stanąłem by zrobić zdjęcie by po chwili ba ! nano chwili  mieć całe gołe fragmenty ciała pokryte komarami. Całe ! Ha ! zatem mam naturalny doping by biec ! Przydało się to na tych stromych podbiegach 😉 Szlag wije się cały dystans trzeba być dość czujnym i wypatrywać oznaczeń, w jednym miejscu tylko zgubiłem ślad ale to dlatego, że po ścince drwale porobili niezły bajzel i kilka nowych ścieżek 😉 Zatem zrobiłem małe kółko ale zaraz zauważyłem daleko w dole znak szlaku i pognałem na złamanie karku motywowany bzęczeniem tysięcy komarów. Na koniec po biegu miałem zabieg krioterapii i to za free bo na nasze polskie morze w tej kwestii zawsze liczyć można 🙂

Trasę polecam każdemu jako odskocznie od biegania wzdłuż morza – warto

trasa biegu i profil
trasa biegu i profil

 

 

przebieg trasy:

fotki: