Madera to malutka wyspa mająca zaledwie niecałe 800 km² na Oceanie Atlantyckim. Nazwę swą zawdzięcza portugalskim odkrywcom , którzy zadali jej taką nazwę w tłumaczeniu „zielona wyspa”. Do dziś mimo niezależności administracyjnej i politycznej jest to terytorium portugalskie. Klimat tu jest w zasadzie stały – wahania temperatury to 16 – 22, zima to okres deszczowy. Faktycznie wyspa jest zielona a im bardziej w głąb lądu tym większa dżungla na nas czeka.

Na wyspę poleciałem sam, samolot z przesiadką w Londynie. Miałem trochę czasu więc wcześniej kupiłem bilet z lotniska do city i powrót chyba za 2 funty, normalne ceny są brytyjskie czyli bardzo bardzo wysokie. Na szczęście w Londynie nie byłem długo jakoś to miasto nie przemawia do mnie. Wypad był zimowy i w Londynie był mróz kilka stopni poniżej zera ale już po kilku godzinach krajobraz zmienił się diametralnie !

Wychodząc z samolotu uderzyła mnie fala ciepła i wilgoci – tak musi być w dżungli 🙂

Miałem tylko bagaż podręczny więc nie musiałem tracić czasu na lotnisku na odbiór rejestrowego i od razu udałem się po zarezerwowane autko. Auto stało pośród wielu innych na stromo nachylonym parkingu; jak ja wyjadę z tego miejsca !? Było naprawdę ciasno i stromo – taki obraz zresztą to norma na Maderze – tu nawet połowa pasu startowego na lotnisku stoi na palach bo nie ma tyle wolnej płaskiej przestrzeni. Na Maderze nie poruszacie się prawie nigdy poziomo zawsze albo jest pod albo z górki i oczywiście z setkami zakrętów. Ciekawe jak wygląda tam nauka jazdy samochodem ?

Pierwsze co musiałem zrobić to zaopatrzyć się w jedzenie i butę gazową – miałem palnik. Niestety gazu z gwintem nie znalazłem nigdzie, mieli ale tylko nabijane – trudno jakoś przeżyję 😉

Miałem kilka tras, które chciałem przejść – słynne Lewady służą głównie do transportowania wody deszczowej z północy na południe wyspy i wzdłuż nich jest zawsze jakaś ścieżka, szlak. Poza lewadami chciałem odwiedzić kilka innych miejsc, najwyższy szczyt z przepięknym szlakiem z Pico do Arieiro na Pico Ruivo ( 1862 m ), klif Cabo Girao 589 m nad morzem !  czy naturalne baseny w Porto Moniz i wiele innych ciekawych pięknych miejsc.

Zaletą podróżowania poza sezonem poza niższymi cenami na wszystko jest  mniejsza ilość turystów, wiele szlaków wędrowałem sam po kilka godzin nie napotykając nikogo, parkingi na początku szlaków były puste 🙂 Brałem plecak z prowiantem i latarkę (wiele lewad jest wydrążonych w tunelach ze skały, czasami bardzo długich) i w drogę przez dżunglę. Pamiętam jeden tunel, którym szedłem 40 minut w jedną stronę i nie doszedłem do końca, był to tunel poza trasą – główny szlak prowadził do największego wodospadu a ja poszedłem dalej, jakimś bardzo starym śladem, wbijałem się coraz głębiej w góry aż natrafiłem na ten tunel. Zaintrygował mnie bo nie było widać światła na końcu i poszedłem wgłąb. Dość dziwne uczucie jak idzie się schylonym w wąskim tunelu a za plecami światło z wejścia stopniowo się zmniejsza, zmieniasz aż znika całkowicie. Jedyne źródło światła stanowi czołówka. Ostatecznie poddałem się – nie wiem jak długo trzeba by jeszcze iść 🙂

Podobnie samotnie szedłem trasa, która w sezonie jest oblegana czyli z Pico do Arieiro na Pico Ruivo. Szlak de facto był zamknięty po pożarze, jednak była dziura w przejściu i postanowiłem przejść go.

Większość zdjęć tej trasy jest jednakowa – czyli poszarpane wierzchołki gór skąpane w pełnym Słońcu a poniżej morze chmur. Ja miałem zgoła inne widoki, było mgliście, siąpił kapuśniaczek a chmury były nisko nadając tajemniczy klimat całej drodze. Co rusz przez mgłę/chmury przebijały się poszarpane skały lub odsłaniały przepaście pod stopami. Naprawdę był super klimat. Sporo fragmentów szlaku ma szerokość 40 m czy nawet mniej, zabezpieczenie to jakieś stare stalowe linki a po obu stronach przepaść, która pokazywała mi się na chwilę jak przewiewało chmury, wtedy widziałem że stoję na 30 cm a naokoło mam lufę 100 m, super ! Należy pamiętać, że mimo iż na całej wyspie jest ciepło to tam w nocy jest poniżej zera, tak jakby ktoś chciał tam przekimać na wschód Słońca.

Wyspa mimo, że jest mała bo ma mniej więcej 60 km długości i może z 10 szerokości ma słabą komunikację – warto wynająć auto. Wszędzie poza Funchal czyli ich stolicą jest tanio.