Praca praca praca trochę snu znów praca gdzieś po drodze wciśnięty trening i tak dniem za dniem. Można długo tak ciągnąć ale od czasu do czasu trzeba się wyrwać i odetchnąć. Ja odpoczywam w górach żona nad morzem dlatego wybieramy miejsca gdzie to wszystko jest w jednym miejscu. Takim miejscem jest między innymi Majorka. Wschód wyspy to plaże zachód góry a wszystko w zasięgu max 1 godziny jazdy autem od siebie. Do tego dzięki tanim przewoźnikom można tam tanio i szybko dolecieć. Wypad taki jest tańszy niż pobyt nad naszym morzem.

20160414_135847-01

Pobyt mieliśmy załatwiony na 7 dni. Zatem miałem kilka dni na bieganie po górach. Plan miałem też na płaskie treningi, które z przyjemnością wykonałem biegając wzdłuż morza oraz dzień na stabilizację na plaży 🙂

20160411_165955

4 dni zostały na bieganie w terenie.

Przygotowałem sobie kilka tras, jedną w miejscowości gdzie mieszkaliśmy resztę zaplanowałem w miejscach gdzie rodzina będzie miała co zwiedzać podczas gdy ja będę szalał na trasie. Te miejsca to Valldemossa przylądek Formentor oraz rejon najwyższej góry wyspy i całych Balearów, który graniczy z takimi atrakcjami wyspy jak Port de Soller czy Sa Colobora.

Góry są skaliste i w większości suche zatem zabrałem buty na taka powierzchnię, north face ultra trail, lekkie przewiewne i rewelacyjnie trzymające się skał. Buty te maja już trochę przebiegu jednak podeszwa nadal działała dobrze i stwierdzam, że to był dobry wybór.

20160413_143313

Problemem tras, którymi biegałem jest słabe oznakowanie. Zresztą znam to choćby z Pirenejów gdzie oznakowanie też jest mega słabe czy Teneryfy. Jest jeden czy dwa szlaki oznaczone reszta to ścieżki nie wiadomo dokąd. Jako, że mam zegarek do którego mogę wgrać trasy przeglądałem trasy biegowe innych biegaczy i wybrałem kilka.

Już pierwszy trening na górkach niedaleko mojego hotelu pokazał, że bez tych map byłoby ciężko. Ilość ścieżek jest ogromna, do tego są one w większości bardzo słabo widoczne. Wystarczy zejść dwa kroki w bok i już nie widać trasy. Biegłem cały czas z mapą na największym przybliżeniu.

20160410_170258

Warto zapoznać się też ze szlakiem GR 221 na tej stronie są tam aktualne informacje o ew zamkniętych odcinkach etc…

Warto wspomnieć jeszcze o tym, że spora część gór jest prywatna, widać dużo płotków i tabliczek z informacją, że to teren prywatny. Co ważne, są przejścia przez te płoty i można legalnie przechodzić na drugą stronę trzymając się ścieżki.

Trasy, które wybrałem okazały się być przepiękne nie mam jednej ulubionej bo każda z nich była inna i równie wspaniała co poprzednia polecam je każdemu.

Formentor trasa 12 km 530 m +

Screenshot_2016-04-19-15-33-04-01

Przylądek Formentor to najbardziej na północ wysunięty fragment wyspy, przypominał mi trochę urwiska Madery choć tu jest więcej zieleni i lasów. Trasa jaka miałem zaczyna się w miejscowości Pollenca i na koniec cypla ma 18 km z czego 6 km biegnie niestety asfaltem. To nie jest w sumie nic strasznego, bo Majorka jest bardzo bezpieczna pod względem jazdy czy biegania po drogach. Kierowcy nie tratują rowerzystów czy biegaczy jak to ma miejsce w naszym kraju. Ma to jednak taki minus, że reszta trasy jest mocno techniczna i wymaga technicznego obuwia i asfaltówki się nie nadają. Na asfalcie z kolei trailowe buty to nic miłego. Ja dodatkowo nie miałem czasu na całą trasę zatem postanowiłem startować z parkingu (darmowego) w pobliżu Platja de Formentor. Tu kończy się asfaltowa część trasy i mamy od razu teren. Początkowo biegnie się lekko pod górę dalej polanami otoczonymi górami by szybko zacząć się wspinać tzw Donkey Road. Wcześniej przeskakujemy przez płot farmy 🙂 trochę mnie to zaskoczyło gdy droga skończyła się przed płotem – okazało się, że trasa przebiegała przez prywatną farmę. W mniej więcej połowie trasy jest bardzo strome podejście na przełęcz a dalej zaczyna się bardzo kamienisty odcinek aż do końca. Cała trasa to 12 km jednak jej przebycie zajmuje trochę czasu.

20160412_133556 20160412_144350-01 20160412_145058-01

Na końcu jest latarnia w której jest knajpa, i rewelacyjny widok na wyspę. To trzeba zobaczyć ! Czas wolnego na trening mi się kończył wiedziałem, że nie dam rady wrócić w sensownym czasie do rodziny tą samą drogą a asfaltem nie chciałem biec dlatego poprosiłem o podrzucenie parkę starszych niemców i już po kilku minutach byłem na swoim parkingu.

Trasa Valldemossa 15 km 908 m +

Screenshot_2016-04-19-15-34-05-01

Kolejna trasa była w rejonie miejscowości Valldemossa, znanej z tego że przebywała tam para George Sand i Fryderyk Chopin. Dla mnie jednak to przede wszystkim góry. I to jakie ! Ta trasa na profilu wygląda nudno – stromy kilkumetrowy podbieg potem sporo płaskiego z kilkoma akcentami i stromy zbieg. Jednak zawiera w sobie najpiękniejsza grań jaką przebiegłem. Biegnie się ostrą jak żyleta granią w dole 900 m niżej jest morze. Zakochałem się w tym miejscu. Choć początek trasy nie był zbyt obiecujący. Okazało się, że start trasy mam w miejscu gdzie jest rezerwat i trzeba mieć załatwiony permit na wejście na jego teren.Muntanya del Voltor tak to się nazywa, rezerwację załatwia się przez tą stronę

20160413_132621-01 20160413_133500-01

Nie wpuszczono mnie na trasę, pogadaliśmy co i jak i Panowie dali mi mapkę i powiedzieli jak mam biec, na szczęście moja zgrana trasa przebiegała tylko przez fragment tego terenu musiałem więc ja obiec w czym pomogła mi mapka. Po wspięciu się na grań zostałem oczarowany widokami, wiało jak cholera jednak to nic. Było cudownie.

Ta część szlaku to też GR 221, kawałem za szczytem Puig Gros opuszczałem szlak GR 221 i wbiegałem na trasę na prywatnej części by zdobyć kolejny szczyt. Tam to dopiero wiało 🙂

No i oczywiście zejście z tego szczytu zajęło mi sporo czasu gdyż nie mogłem namierzyć ścieżki, generalnie nie było żadnej ścieżki którą wskazywał mi gps. Nie wiem jak można było w tym terenie biec ja miałem problemy z chodzeniem, do tego kręciłem się w kółko szukając wyjścia.GPS pokazywał mi uparcie niewiarygodnie trudne zejście tak niewiarygodne, że nie wierzyłem w nie.

20160413_142911-01

Ostatecznie jednak zsuwając się w dół bardzo bardzo stromym kamienistym zboczem zacząłem dostrzegać jakby jakiś ślad ścieżki. Nie był on wyraźny i urywał się co rusz ale to już było coś czego moja nadzieja mogła się chwycić. Powoli, powoli te kawałki zmieniły się w ledwo widoczną ścieżkę, przyśpieszyłem gdzie to było możliwe i tak po kilku km dotarłem znów do szlaku GR 221. Teraz zostało kilka km zbiegu w komfortowych warunkach.

Trasa Font des Noguer 20,5 km 1070 m +

Screenshot_2016-04-19-15-33-32-01

Ostatni górski bieg miałem zaplanowany wokół szczytów na przeciw najwyższej góry Majorki Puig Major 1445 m.

20160415_104550-01

Trasa na 21 km i 1800 + więc już nie spacerek. Dlatego też zaplanowałem to na koniec. Wgrana trasa wyglądała na oczywistą nie sprawdzałem jej na przybliżeniu no i to był błąd ! Trasa pobrana z profilu biegacza, oznaczona jako trasa biegowa wiec uznałem, że wsio jest ok. Oj jak boleśnie się myliłem 🙂 Wszystko zaczynało się zgodnie z planem, dojechałem do parkingu na początku trasy, było oznaczenie szlaku GR221, początek i koniec był w Font des Noguer i zataczał koło zaczynając stromym podejściem. Tak też było, stromiznę pokonałem dość szybko znajdując się na przełęczy, w dole biegła dalej trasa GR221 jednak GPS uparcie pokazywał, że mam z niej zejść, początkowo były jakieś ścieżki, bardzo delikatnie widoczne jednak coś tam było, nawet były kopczyki więc przedzierałem się przez zarośla wbijając się w coraz większą stromiznę, w końcu musiałem się wspinać po skałach. Nadal jednak uparcie szedłem śladem GPS mimo, że ustanie w miejscu było już problemem. Świadomość tego, ze zaraz będę w terenie o wycenie powyżej 5 jak nie nawet 6 docierała do mnie coraz szybciej. Miałem dylemat czy przedzierać się dalej i ostatecznie utknąć gdzieś w skale gdzie nikt mnie nie znajdzie albo przedostać się do szlaku GR 221 opuszczając trasę która miałem wgraną i biegnięcie w nieznane szlakiem. Wybór był oczywisty – wracam na szlak. Nie było to proste zadanie zajęło mi to masę czasu a nogi poprzecinane kolcami i skałami zaczynały lekko krwawić.

20160415_112440

Nie wiem, jak gość tam biegł, może miał drona i przez przypadek zaznaczył, że to trasa biegowa lub założył zegarek na osła czy kozę po czym klepnął ją w zad i pohasała sobie przez góry. Wiem, że nie da się tą trasą biec.

Udało się po godzinie choć ścieżkę miałem cały czas przed oczyma. Godzina przebijania się przez zarośla często sięgające mojej głowy. W góry w góry miły bracie, tam przygoda czeka na cię !

Ależ była radość gdy stanąłem znów na szlaku, ha ! Przyspieszyłem znów na tyle na ile to było możliwe, skał w tym rejonie jest bardzo dużo, zatem trening jest nie tylko biegowy, stabilizacje mamy w gratisie. Cały czas balansuje się na ruchomych kamieniach. Mimo, że góry tu nie są wysokie ok 1300 m to jednak wydaja się wyższe, wysokie strome i kamieniste. Jest pięknie. Dobiegam do ściany. Dosłownie ściany skał, pionowe i nawet trochę przewieszeń. W pierwszej chwili nie wiem co jest grane szlag nagle mi się urwał i pojawiła się ściana. Czy to sezam mam powiedzieć zaklęcie by się pokazało przejście ? Rozglądam się i nagle zauważam że jest coś jakby droga w szczelinie a po chwili zauważam łańcuchy.

Po jakimś czasie stoję na rozwidleniu szlaku w lewo mam kierunek do parkingu i z mapy wynika, że to jakieś 4 km trochę mało bo planowałem zrobić dziś ponad 20 a dopiero przebiegłem 9. W prawo jest droga, która biegnie aż do miejscowości Lluc. Wiem , że jak tam pobiegnę będę musiał wracać po tą samą drogą. Plus jest taki że to ok 4 km cały czas pod górkę z 700 m na 1200 m więc jest co robić 🙂 A potem miałbym zbieg aż do parkingu no i wyrobiłbym planowany trening. Ruszam na północ pod górkę 🙂 Docieram na przełęcz na wysokości ponad 1200 m, w dole widać szlak do Lluc, tak nie mam szans się wyrobić w czasie by tam biec. Tu gdzie stoję jest wspaniały widok, zarówno na najwyższy szczyt Majorki jak i na morze. Chwila na odpoczynek, przekąskę i ostatni kilkukilometrowy zbieg, niestety nie zbiega się tu szybko z uwagi na kamienie, ale jest ok. docieram na parking mając dokładnie 20, 45 km, przewyższeń nie ma tyle ile było planowane ale 1100 + to tez coś.

20160415_110551-01 20160415_113459-01

Wracam nad morze do hotelu, kolejny dzień to długie wybieganie po płaskim choć i tak robię prawie 300 m + 🙂

Podsumowując przebiegłem ponad 100 km i ponad 3000 m w plusie. Warto było tu przyjechać !

Na koniec polecam też wizytę w jaskini w miejscowości Porto Cristo

20160411_111439-01 20160411_112400-01

 

Sorry:
- Picasa feed was successfully retrieved, but no photos found.
If you are using the "User Recent" option, try a specific album instead.