Jak przedłużyć sezon rowerowy ? Podążać za ciepłem !

Tak jest, i tak właśnie zrobiłem planując wyjazd w listopadowe dni na słoneczną ponoć wyspę Majorka. Jakiś czas wcześniej byłem na Ibizie i było prze upalnie, tyle że to był lipiec zatem listopad powinno być w sam raz ciepło ale nie za bardzo. I było – tyle, że listopad i grudzień to jednak zima a zima na tych wyspach to ok 50 % szans na deszcz. Podjąłem to ryzyko ! A jak !

Moja statystyka to było 70 % deszczu 30 % bez deszczu 🙂 Nigdy wcześniej ani później nie zmokłem tyle razy i tak mocno jak na Majorce owego listopada. No ale fakt było ciepło ok 19 stopni więc nie było tragedii. Jedyne co mogło wprowadzić w lekkie zdenerwowanie to fakt, że dostawałem od żony sms z informacją, że strasznie gorąco jest w PL i ciągle świeci Słońce….

Na wyspę leciałem tanimi liniami, na miejscu miałem już zaklepany jakiś rower marki Orbea (powinien być więc ok) i autko Cytrynę Berlingo gdzie mógłbym spać i przewozić rower. Planowałem bowiem objechać całą wyspę i w co fajniejszych miejscach pośmigać rowerem.

Rower z wypożyczalni był ciężki jak kloc do tego miał łańcuch chyba z 5 kg i jak dla mnie za szeroko rozstaw kierownicy, ja jeżdżę na dość wąskiej bo lepiej mi się podjeżdża choć fakt, przy zjazdach lepiej mieć szerszą.

W pierwszy dzień pojechałem w jakieś góry, oczywiście po drodze zmokłem ze dwa razy, nic to bo ścieżki były świetne, choć opony były na suche więc na mokrych kamieniach i błocie nieźle mną rzucało 🙂 Trasy a właściwie szlaki górskie były puściutkie, byłem sam jedyne kilka osób widziałem w schronisku a i to były osoby z obsługi. Kończył się dzień więc trzeba było wracać w dół jechało się wyśmienicie po kamieniach na tyle, że już myślałem że przyzwyczaiłem się do szerokiej kierownicy. Zmieniło się to kilka metrów od auta, gdzie nagły skręt na asfalcie skończył się szlifowaniem. Do dziś mam blizny hehe najgorsze było to, że zdarłem sobie cały bok spodenek a to był pierwszy dzień i zapasowych nie miałem więc do reszty tak jeździłem – starty cały bok ręki i nogi z dziurawymi ciuchami 😉

Majorkę objechałem w sumie całą, każde miejsce tam jest piękne i warte zobaczenia, oczywiście poza miastami jest najpiękniej. Co mnie zauroczyło to fakt, że mimo iż spora część szlaków górskich przebiega przez tereny prywatne i to opłotowane to są zrobione furtki by każdy turysta mógł przez prywatną działkę przejść i dostać się do wspólnych gór. Szkoda,  że u nas nie ma tak np.: przy jeziorach gdzie płoty często wchodzą kilka metrów w jezioro by nikt czasem nie przeszedł.

Co kraj to obyczaj.

W drodze powrotnej leciałem przez Barce, moje ulubione miasto. Jak zawsze przywitało mnie Słońcem; w końcu się wysuszyłem i udało się nawet wykąpać bo morze nadal było ciepłe 🙂