4:00 rano budzik zrywa z nóg, czas wstać i jechać na dworzec. Do autobusu wpadam 10 minut przed odjazdem, autokar pełen ludzi, szukam Magdy ale jej nie widzę :/ Znajduje miejsce do siedzenie i wysyłam info sms, że ja już jestem.

Cisza.

SMS od Magdy przychodzi 5 minut po odjeździe: „pip !  zaspałam !”

hehe pięknie się zaczyna nasze górskie bieganie. Na szczęście jest jeszcze PKP i wszystko się dobrze układa. Magda dosiada bike i mknie na dworzec.

magda_bike

We Wrocławiu zgarnia nas Tomek i grzejemy na Kowary. W schronisku na Przełęczy Okraj robimy szybką kawę,  jedzonko i po godzinie jesteśmy już gotowi do biegu.

Na ten dzień w planach mieliśmy 30 km głównie po stronie Czeskiej, dla wszystkich nas to dziewicze tereny.

Przełęcz Okraj – Mała Upa – Pec pod Śnieżką- Modry Dul- Dom Sląski- Śnieżka – Jelenka – Przełęcz Okraj 30 km 1456 m +

sobota

Spacerek biegowy zaczyna się asfaltowym zbiegiem przez kilka kilometrów. Zachwyca nas czeska strona Karkonoszy, zupełnie inny Świat w porównaniu z Polską, która na tym tle wypada niczym Białoruś. Albo Czesi nam uciekli albo my się cofamy w przyspieszonym tempie choć stawiam na oba warianty. Tak czy siak wypinamy się na szarość i mkniemy w kolory.

ass

Gdy kończy się asfalt zaczyn się ostre podejście w lesie i już mordki nam się uśmiechają.

colors

Po wspięciu się na pewną wysokość oczom naszym ukazała się Śnieżka od strony czeskiej, dla nas to pierwsze spojrzenie na tą górę z tej strony. Prezentuje się świetnie !

snezkou

Nie zdążyliśmy otrząsnąć się z tego widoku a już przed nami wspaniały techniczny zbieg po kamieniach wąskimi serpentynami. Zbieg aż do samego Pec pod Sneżkou.

serpentynki

Zostało nam ostatnie długie podejście czerwonym szlakiem do Chaty Vyrovka i tam dalej już w kierunku Domu Śląskiego gdzie planujemy małą przerwę na coś ciepłego. Gdy weszliśmy już na szlak prowadzący od Chaty do Domu temperatura mocno się zmieniła. Było zimno i wietrznie, no i było jeszcze całkiem sporo śniegu na szlaku.

snieg

Gdy wyszliśmy z Domu Śląskiego szczyt Śnieżki był owiany chmurami i widać było, że mocno tam wieje :/ Nie byliśmy ubrani na takie warunki więc ostatecznie nie weszliśmy na Śnieżkę obiegliśmy ja dołem. teraz zostało już tylko niecałe 8 km do schroniska głównie po kamieniach, które ktoś poukładał niczym płytki a ostatni km to bardzo stromy zbieg asfaltem gdzie rozwijamy kosmiczne prędkości – średnia tego kilometra to 3:33 min/km na moim zegarku a max 2,55 🙂

buty

Zadowoleni z trasy wchodzimy do schroniska by odpocząć i wziąć prysznic. No i tu kończą się dobre wrażenia a uśmiech znika z twarzy. Warunki prezentowane przez Schronisko na Przełęczy Okraj są katastrofalne. Z całego serca odradzamy nocleg tutaj, na trzeźwo nie da rady tutaj przetrwać więc jak zamierzacie zrobić sobie tutaj zgrupowanie sportowe bez upijania się to nie jest to dobry wybór. Lepiej przejść kilkadziesiąt metrów na czeską stronę i wypocząć jak człowiek nie jak dzikus. Warto tu przyjechać bo jako baza to miejsce jest idealne – można dojechać autem pod miejsce noclegowe i od razu ruszać w teren bez tracenia czasu na podchodzenie.

Po nieprzespanej nocy z uwagi na libacje alkoholowe reszty mieszkańców schronu, hałasującej lodówce, czy głośnej muzyce wstajemy w niedzielę rano z zamiarem zrobienie małego treningu wzdłuż granicy w rejonie Łysociny. Z opisów wynikało, że jest to w większości miękki trawiasty teren z ładnymi widokami.

Trasa długość 16,4 i 606 m+

niedziela

Noc okazała się być mroźna rano było ok 2 stopni a w nocy poniżej 0. Zatem ubraliśmy się dziś już trochę cieplej i wybiegliśmy na szlak.

strat

Ależ to była przyjemna trasa ! Miękko, co stanowiło swoisty chillout dla naszych mięśni po wczorajszych kamieniach. Kolejną zaletą tej trasy to był niemal brak turystów, spotkaliśmy 2 pary na prawie 17 km odcinku. A widoczki ? Pierwsza klasa !

Chciałoby się tu pobiegać więcej jednak czas jest nieubłagany – pora wracać do domu. Pozostało nam jedynie zrobienie kawy i powrót do rzeczywistości.

qnfi

Karkonosze mają coraz mniej szlaków, których nie znamy ale nadal skrywają swoje tajemnice więc na pewno wrócimy tu z kolejnym wypadem biegowym.

1 2 3 4