Maj był bardzo biegowy – wybiegałem ponad 400 km do tego śladowe ilości roweru :/ oraz 3 godziny stabilizacji. To też miesiąc pierwszych zawodów – półmaraton Mustanga w Beskidach, który zaliczam do udanego testu postępów w treningach. Mimo sporej jak na ten krótki dystans ilości przewyższeń praktycznie cały czas biegłem, wszystkie podbiegi udało się biec a zbiegi przelatywałem 🙂 Jest więc dobrze a jak dobrze okaże się 27 czerwca w Dolomitach.

Nadal nie wiem w czym będę biegł cholera Salomony są super na treningi ale na zawody mam dylemat bo trochę za ciężkie, czekam na paczkę z North Face na buty z przyszłorocznej serii, które mam testować. Niestety nadal ich nie mam a czas ucieka.