nie zawsze pogoda i warunki są idealne. Tak było podczas tego weekendowego wypadu. Śniegu było mało i był wywiany do tego na podejściu była słaba widoczność. Znaleźliśmy miejsce na rozbicie namiotu. Na drugi dzień było znacznie lepiej – świeciło słoneczko więc szybko jakieś śniadanko i w drogę. Planu nie było – było szukanie warunków, szliśmy więc tam gdzie nam się wydawało, że będzie dobrze. Były fragmenty gdzie zostawiliśmy swoje linie w puchu, jednak w większości był lód. Na horyzoncie po czeskiej stronie była jakaś góra, na którą zamierzaliśmy wejść i zjechać. Podejście było trudne, dobrze że miałem harszle zjazd był taki sobie bo generalnie cała góra była oblodzona. Zatem obraliśmy kierunek na czeskie schronisko by przynajmniej napić się dobrego piwa. Nie dojechaliśmy do schroniska i już czekał na nas strażnik Parku 🙂

Dobry Den , za zjechanie ze szlaku należy się 10 000 koron

to daje jakieś 1000 zł no pięknie nas witają południowi sąsiedzi hehe Ostatecznie skończyło się na rozmowie bo wszyscy strażnicy polecieli łapać kolejnego „przestępcę” który ośmielił się doczepić nie tylko narty ale i spadochron i bezczelnie śmigał po grani. A my udaliśmy się na czeskie piwko