Uff koniec pracy na kilka godzin więc czas na jedzenie, wiem że jest poślizg bo obiad powinno się jeść do Max 15, ale co zrobić, życie 🙂

W lodówce za dużo nie ma, mam wołowinę i cukinię zatem do dzieła. Szukam co mam jeszcze: pomidorki, cebula, daktyle, jagody goi. No ok czyli wyjmuje patelnię leje trochę oleju i zaczynam kroić składniki, które niebawem lądują na patelni. Dodaje przypraw, sól himalajska, bazylia …

Ok ale co do tego ?

Szybka inspekcja szaf kuchennych i już mam w gotującej się wodzie paczkę kaszy gryczanej. Idealnie !

Zalewam wrzątkiem herbatkę z czystka i zajadam się obiadem 🙂

 

Smacznego !