Będąc na Maderze warto też pojechać na Ponta de São Lourenço czyli najbardziej na wschód wysuniętą część wyspy.
Różni się ona od reszty tym, że nie ma praktycznie na niej roślinności tak jak to jest dookoła. Widok jest kosmiczny, jakby rozsypywał się Świat a my stalibyśmy na jego końcu. Sama ścieżka trekingowa jest dość krótka – mi zajęło to 6,7 km i 1,5 godzinki ale dość szybko szedłem takim marszo biegiem.
Pamiętać należy o tym, że zawsze tam wieje więc jakiś windstoper wskazany.
