Mont Blanc

0
252
mont blanc
mont blanc

Ruszamy z Poznania autkiem w 4 osoby, na szcz臋艣cie autko pakowne Renault Kangoo wygodna bestia 馃檪 Jeszcze nie by艂o A2 do Niemiec musieli艣my t艂uc si臋 polskimi tak zwanymi drogami ale wystarczy艂o min膮膰 granice by jak za dotkni臋ciem r贸偶d偶ki dziury zamieni艂y si臋 w aksamitny asfalt i tak a偶 do mety w Alpach.

Rozbijamy namiot browarek i sen rano ruszamy.

Rano najpierw kolejk膮 potem tramwajem i dalej ju偶 witaj膮 nas piargi. C贸偶 za widok 艣ciana granitu z lodowcem w roli g艂贸wnej. Docieramy powoli do pierwszego obozu tam rozbijamy namiot wy偶ej ju偶 nie bierzemy namiotu mamy zarezerwowane schronisko. Zreszt膮 oficjalnie wy偶ej jest zakaz o czym informuj膮 nas stra偶nicy.

Ranek s艂oneczny 馃檪 Jest ma艂y zonk bo dzi艣 ostatni dzie艅 pogody ju偶 wiemy 偶e b臋dziemy kiblowa膰 w Goutierze pytanie tylko jak d艂ugo. D艂ugo 3 dni ! z nud贸w nawet kupowali艣my u nich jedzenie co nadszarpn臋艂o straszliwie bud偶ety 馃檪 Z ciekawostek w schronie jeste艣my chyba w 8 os贸b 馃檪 Na dworze wi艂o ponad 100 km/h i by艂a burza 艣nie偶na. W ko艅cu kolejnego ranga nasta艂a cisza i na niebie by艂 tylko b艂臋kit – szybka konsultacja jaka ma by膰 pogoda czy jest lawiniasto i decyzja IDZIEMY !

Problem jest taki 偶e gotowi jeste艣my o 8 rano normalnie wychodzi si臋 o 5 nic to b臋dzie dobrze.

Zrobi艂em wielki b艂膮d – ubra艂em si臋 za ciep艂o i nie zabra艂em plecaka na tyle du偶ego by mie膰 gdzie wrzuci膰 ciuchy. No i przegrza艂em si臋 co w moim przypadku doprowadza do zm臋czenia. Na szczyt wchodzimy sami, nie jest to cz臋ste bo na Blanca wal膮 normalnie t艂umy a my mieli艣my go tylko dla siebie ! Niesamowite.

Droga powrotna dobija艂a mnie coraz mocniej, zm臋czenie osi膮gn臋艂o chyba apogeum, wystarczy艂o zbyt mocne szarpni臋cie lina przez kole偶ank臋 bym straci艂 r贸wnowag臋 i po chwili ju偶 sun膮艂em w d贸艂 hamuj膮c czekanem w mi臋dzyczasie podcinaj膮c kolejne osoby druga trzeci膮 czwart膮 .. Na szcz臋艣cie dziabki nas hamuj膮 idziemy dalej.

Pod wiecz贸r docieramy do schroniska a tam t艂umy ludzi ca艂a masa na schodach sto艂ach krzes艂ach pod nimi wsz臋dzie. 3 dni czekali na dole na okno pogodowe kt贸re w艂asnie si臋 pojawi艂o 鈥

Noc by艂a t艂oczna spa艂em chyba na 艂awce w kuchni ale by艂em tak zmarnowany 偶e nie robi艂o mi to r贸偶nicy.

Przed 5 rano przemi艂a Francuzka obudzi艂a ca艂e schronisko wywalaj膮c wszystkich w ci膮gu kwadransa nie by艂o nikogo wszyscy byli ju偶 w drodze na pik 馃檪 A my do 艂贸zek.

Rano zej艣cie a偶 na sam d贸艂 na pole namiotowe. Zakupu bagietka 艣mierdz膮cy ser i wino, w ko艅cu Francja i oczywi艣cie ciep艂a k膮piel pod prysznicem