Pierwsze wrażenia po 200 km

Terra Ultra 260 są reklamowane jak wytrzymały but na lekki teren , głównie suche szutry i nawet asfalt. Szukałem butów na codzienne treningi, a głównie biegam po Ślęży i parkach zdecydowałem się na tego rodzaju buty.

Po 70 km buty zaczęły się rozklejać na pięcie – podeszwa zdawała się otwierać niczym głodne pisklęta.

Inov-8 Terra Ultra 260 pierwsze uszkodzenia
podeszwa odklejała się już po 70 km w moich Inov-8 Terra Ultra 260

Musiałem je odesłać do sklejenia – wróciły po tygodniu zatem mogłem dalej biegać.

Pierwszy problem

Nie przekonałem się jeszcze do nich może zmieni się to za jakiś czas na chwilę obecną mam mieszane odczucia. Z jednej strony faktycznie dobrze trzymają się na szutrze czy kamienistym terenie ale są strasznie niestabilne. Nie wiem jak to opisać, chodzi o to, że przy zbiegu po kamieniach stopa często wygina mi się niebezpiecznie lewo/prawo. Nie miałem takiego odczucia w innych butach. Nie czuje się w nich pewnie i hamuje to szybsze zbiegi. Kwestia przyzwyczajenia się zapewne – na teraz mi to przeszkadza.

Drugi problem

Drugi dyskomfort jaki mam to sztywność podeszwy. Nie jest to taki beton niebiegowy jak w Dynafitach ale na pewno nie ma tu komfortu mimo, że jak na standardy INOV-8 mamy tu amortyzację niczym HOKA 🙂 Problemem polega na tym, że wstrząsy przedostają się na całe ciało – mam problem z jasnością widzenia haha tak drgają mi oczy że nie widzę trasy a głowa pęka od uderzeń. Widać tu lekką poprawę w stosunku to pierwszego treningu albo się oswajam albo podeszwa się poddaje bardziej.

Jest dobrze

Pozytywnie zostałem zaskoczony trzymaniem na mokrym. Producent informuje, że to but na suche i właśnie dlatego pobiegałem troche w deszczu i po błocie. Ok loty były w głębokim błocie ale w takim typowo podeszczowym górskim terenie dzielnie dawały radę. Jasne, są w zasadzie nowe to trzymają wszystkiego ale nie wszystkie tak mają więc to przyjmuje jako plus

Plus drugi

Wentylacja i sznurówki. Mimo solidnych upałów w okolicy 30 stopni nie miałem problemów tak samo z wysuszaniem się w trakcie biegu po wizycie w wodzie. Szybko schną. Miłym akcentem na pewno są sznurówki. Niczym glizdy grubiutkie 🙂 zawiązuje je na dwa razy i trzymają się bardzo dobrze. Przez to , że są grube dobrze się też rozwiązują.

Podsumowanie

Jak na razie wydają się być zgodne z tym co podaje producent ze wskazaniem na extra bonus w postaci wszechstronności. Fuckup w postaci rozklejania się podeszwy jest mocny, ale w poprzednich 2 parach innych modeli tej firmy miałem to samo. Widać to ich znak rozpoznawczy. Po serwisie jednak przebiegłem 50 km i buty znów zaczęły się rozklejać i tak nie dotrwały do tych 200 km umarły 10 km wcześniej oddane do sklepu. Może to i dobrze bo martwił mnie brak stabilności w kostce podczas zbiegów po kamieniach, oraz zbyt słaba amortyzacja pod piętą – mocno czuć kamienie. Po zwrocie kasy wróciłem do Columbii – i to był bardzo dobry wybór.

Dane techniczne:

  • waga: 260g (rozm. 42)
  • drop: zero
  • przeznaczenie: długie dystanse na twardym podłożu – to text producenta i mając na uwadze, że nie dotrwały do 200 km coś chyba poszło nie tak 🙂
  • podeszwa z gumy STICKY GRIP, bardziej przyczepną do twardego podłoża